Skąd w instalacji bierze się woda
Wilgoć w rurociągu pneumatycznym nie jest usterką, tylko fizyką. Powietrze atmosferyczne zawsze zawiera parę wodną, a sprężarka zasysa je razem z tą parą. Po sprężeniu ta sama ilość wody znajduje się w wielokrotnie mniejszej objętości, więc powietrze na wylocie jest praktycznie nasycone.
Dalej wystarczy schłodzenie. Gdy sprężone powietrze stygnie w chłodnicy końcowej, w zbiorniku albo po prostu na odcinku rurociągu biegnącym przez chłodniejsze pomieszczenie, część pary skrapla się i pojawia się kondensat. Ilość zależy od temperatury zasysanego powietrza, wilgotności otoczenia i ciśnienia roboczego, dlatego latem, w wilgotny dzień, problem jest wyraźnie większy niż zimą.
To dlatego instalacja, która działała bez zarzutu przez pół roku, potrafi zacząć sprawiać kłopoty przy pierwszej fali upałów. Nic się nie zepsuło, zmieniły się warunki na wlocie.
Co woda robi z instalacją i z produkcją
Skutki dzielą się na te widoczne od razu i te, które ujawniają się po miesiącach.
- Korozja rurociągu. W instalacjach stalowych woda z tlenem tworzy rdzę, która następnie wędruje z powietrzem do odbiorników jako zanieczyszczenie stałe.
- Wypłukiwanie smaru z narzędzi. Klucze udarowe i szlifierki pneumatyczne pracujące na mokrym powietrzu zużywają się szybciej, a ich moment spada.
- Zacinanie się zaworów i siłowników. Wilgoć w drobnych kanałach automatyki powoduje nieregularne działanie, które trudno zdiagnozować, bo pojawia się i znika.
- Wady jakościowe wyrobu. Przy malowaniu, pakowaniu czy przedmuchiwaniu detali kropla wody trafia wprost na produkt.
- Zamarzanie. Na odcinkach prowadzonych na zewnątrz lub w nieogrzewanych halach kondensat zimą tworzy korki lodowe i potrafi rozerwać element instalacji.
Wspólnym mianownikiem jest to, że skutki widać na końcu instalacji, a przyczyna leży na jej początku. Dlatego wymiana kolejnego uszkodzonego siłownika rzadko rozwiązuje problem na trwałe.
Gdzie zbiera się kondensat
Woda w instalacji zawsze wykrapla się tam, gdzie powietrze najbardziej stygnie i gdzie prędkość przepływu spada. W typowym układzie są to: chłodnica końcowa sprężarki, zbiornik ciśnieniowy, obudowy filtrów, najniższe punkty rurociągu oraz odcinki końcowe przy stanowiskach pracy.
Każdy z tych punktów powinien mieć możliwość odprowadzenia kondensatu i sprawny spust. Jest to jeden z najczęściej zaniedbywanych elementów całej sprężarkowni, bo spust to drobne urządzenie, które nie hałasuje i nie zgłasza awarii. Zablokowany po prostu przestaje działać, a woda idzie dalej w instalację.
Warto też zwrócić uwagę na sposób podłączenia odbiorników. Przyłącza wyprowadzone z góry rurociągu, a nie z jego spodu, ograniczają porywanie wody zbierającej się w dolnej części przewodu. To detal montażowy, który potrafi rozwiązać połowę zgłoszeń z hali.
Osuszanie, czyli leczenie przyczyny
Odprowadzanie kondensatu jest konieczne, ale samo w sobie nie usuwa pary wodnej z powietrza. Dopóki punkt rosy pozostaje wyższy niż najniższa temperatura na trasie instalacji, woda będzie wykraplać się dalej, tylko w kolejnym miejscu.
Rozwiązaniem jest osuszanie dobrane do tego, jak zimno robi się na najchłodniejszym odcinku i czego wymaga proces technologiczny. Tu warto sięgnąć po uporządkowany opis wymagań, bo to właśnie klasy czystości sprężonego powietrza pozwalają zamienić rozmowę o suchym powietrzu na konkretną liczbę w specyfikacji.
Jak sprawdzić instalację bez specjalistycznego sprzętu
Zanim pojawi się analiza pomiarowa, kilka rzeczy da się ocenić samodzielnie. Warto otworzyć spusty w najniższych punktach i zobaczyć, ile wody z nich wypływa. Warto sprawdzić, czy w obudowach filtrów nie stoi kondensat i czy automatyczne spusty rzeczywiście się otwierają. Warto też przejść trasę rurociągu i wypisać odcinki biegnące przez chłodne lub zewnętrzne strefy.
Te obserwacje zwykle wystarczą, żeby ustalić, czy zakład ma problem z odprowadzaniem kondensatu, z niedostatecznym osuszaniem, czy z jednym i drugim naraz. To dobra podstawa do rozmowy z serwisem, bo zamiast ogólnego zgłoszenia o wilgoci pojawiają się konkretne miejsca i objawy.
